Opublikowane przez dnia 1 września 2017

Kiedy patrzę na obraz Matki Boskiej Saneckiej ogarnia mnie wzruszenie, a moje serce napełnia bezgraniczna wdzięczność za to, że dzięki Jej wstawiennictwu mogę przytulić do serca, moją małą kruszynkę, która właśnie skończyła pierwszy roczek swojego życia i razem ze mną i moją rodziną przybyła do kościoła podziękować Matce Bożej, a także ks. proboszczowi, ks. Krzysztofowi, Parafianom oraz wszystkim, którzy słali do Boga i Matki Jego gorące modlitwy w naszej intencji.

Najdroższa Matuchno! Pamiętam Twoje wielkie święto – koronację w saneckim Kościele. Wtedy to chciałam być jak najbliżej Ciebie. Byłam w ciąży, potrzebowałam Twojego wsparcia i opieki. W pewnym momencie wydawało mi się, że spojrzałaś na mnie smutnym wzrokiem. Poczułam w sercu lekki niepokój, ale później ogarnęła mnie nadzieja, że wszystko przebiegnie szczęśliwie, urodzę zdrowe dziecko. Jednak moja droga do szczęśliwego zakończenia okazała się długa i trudna. Ze względu na powikłania okołoporodowe, rodziłam przy pomocy cesarskiego cięcia. Podczas tego zabiegu, doszło do przecięcia jelita. Później przebyłam operację ratującą życie, krytyczne chwile na OIOM-ie. W tych trudnych momentach najbliższa rodzina dzieliła swój czas między czuwaniem przy moim szpitalnym łóżku, a modlitwą. Wspierana przez Księży naszego kościoła i Parafian oraz wszystkich, których wzruszyło moje cierpienie. Dzięki wstawiennictwu Matki Bożej Saneckiej, modlitwą i staraniom lekarzy, po kilku miesiącach opuściłam szpital. Zanim przekroczyłam progi swojego domu, udałam się do kościoła, by pokłonić się Matce Boskiej Saneckiej i podziękować Jej za nowe życie. Mój powrót do zdrowia niektórzy lekarze uznali za cud.

Ja mocno w to wierzę, bo w cierpieniu czułam  miłość i opiekę Najświętszej Matuchny Saneckiej. Moja rodzina nigdy nie traciła nadziei w Jej wsparcie i opiekę. Dlatego zawsze będziemy powierzali Jej wstawiennictwu nasze troski i radości, wierząc, że nas wysłucha i pomoże.

Z podziękowaniem Maria Kozera

W kategorii: Aktualności