Opublikowane przez dnia 22 czerwca 2017

Od 25 grudnia 2016 do 25 grudnia 2017 trwa w Kościele Rok św. Brata Alberta. 100 lat minęło od śmierci świętego, który odszedł do Boga w Boże Narodzenie 1916r. Z tej okazji zaplanowanych zostało wiele wydarzeń przypominających życie i działalność krakowskiego apostoła ubogich. Na dzień 17 czerwca przypadło wspomnienie świętego; wspomnienie uroczystego dopełnienia jego chrztu, z tej też racji odpust w Sanktuarium Ecce Homo w Krakowie, którym opiekują się siostry Albertynki. W sanktuarium od 1978r. znajduje się oryginalny obraz „Ecce Homo” namalowany przez Adama Chmielowskiego – świętego Brata Alberta. Mszy św. odpustowej przewodniczył i homilię wygłosił J Em Ks. Kardynał Stanisław Dziwisz. Uczestnictwu w nabożeństwie towarzyszyła możliwość uzyskania odpustu zupełnego, pod zwykłymi warunkami. Na tę uroczystość otrzymaliśmy zaproszenie; pojechaliśmy w 16 osób, z obu Bractw. Oto relacja z tych przeżyć.

Po przyjeździe, przywdzianiu szat brackich, maszerujemy alejkami wśród klombów i budynków pięknie utrzymanego, dużego kompleksu. Wchodzimy po stromych schodach do kościoła i widzimy, że oprócz dużej liczby sióstr i braci ze Zgromadzenia Albertyńskiego jesteśmy „jedynymi umundurowanymi”, dlatego nasze wejście budzi zainteresowanie obecnych. Miłe zaskoczenie: mamy zarezerwowane miejsca, i to na samym przedzie, na wprost ołtarza. Możemy wygodnie uklęknąć, powitać Boga, świętego Brata Alberta, obejrzeć wnętrze kościoła, a przede wszystkim – wpatrzeć się w obraz „Ecce Homo”. Obraz umieszczony jest wysoko nad tabernakulum. Przed ołtarzem stoi ossarium – relikwiarz św. Brata Alberta w powodzi czerwonych róż, przed nim zapalona świeca. Zauważamy  przygotowaną dekorację – wysoką ramę, w środku pusty kształt. Obok – duży obraz świętego, w habicie, z kosturem, taki, jak w naszej gazetce.

Uroczystość rozpoczyna się medytacją poświęconą św. Bratu Albertowi, którą oglądają nie tylko zgromadzeni, ale i Ks. Kardynał Stanisław wraz z Ks. Biskupem Janem. Medytacja wygląda tak: najpierw narrator – brat Albertyn czyta jedno z błogosławieństw Jezusa Chrystusa, poczem przed drugim mikrofonem staje siostra lub brat ze zgromadzenia albertyńskiego, czy też ktoś z mieszkańców domów albertyńskich, i każdy z nich wygłasza piękne rozmyślania i modlitwę, trzymając w wyciągniętej ręce wielki kawałek chleba, potem podchodzi do ramy z pustym kształtem i wkłada tam ów kawałek chleba. Stojący z boku chórek sióstr albertynek śpiewa refren hymnu „Magnificat”. I tak się dzieje 8 razy. U końca medytacji, z tych „chlebowych puzzli” tworzy się obraz „Ecce Homo”.

Na chórze rozmościły się chóry – sióstr albertynek i zespół górali pienińskich z Tylmanowej, w nowotarskiej gminie Ochotnica. Są także kamery TV Trwam, bo uroczystość jest transmitowana. Wchodzi procesja: bracia albertyni ze świecami, kadzidłem, krzyżem, ewangeliarzem niesionym w górze, bardzo dużo kapłanów, w tym nasz Ks. Proboszcz, i Ks. Krzysztof,  Ks. bp J. Zając, Ks. Kardynał Dziwisz, kapłani i znów bracia zakonni św. Alberta. Ks. Proboszcz siada tuż przed nami, bowiem dwie ławki przed nami zapełniają księża z jego roku. Roku, któremu w czasie studiów w Seminarium patronował Brat Albert, wówczas błogosławiony. No i tak; Ks. Jarosław śpiewa, modli się, a z tyłu ma za sobą rząd pielgrzymich lasek swoich braci Jakubowych… Piękny obrazek!

O 17.00 rozpoczyna się Msza św.. Siostra Generalna Zgromadzenia Sióstr Albertynek wita J Em Ks. Kardynała i JE Ks. Biskupa Jana, wszystkich kapłanów oraz wszystkich zebranych czcicieli św. Brata Alberta, także Bractwo św. Jakuba Apostoła i św. Jana Pawła II. Ks. Kardynałowi dziękuje za to, że był nie tylko świadkiem, ale i wielkim wsparciem w procesie kanonizacyjnym Brata Alberta, a  zawsze – wielką podporą dla Zgromadzenia, tak w „czasach rzymskich, jak i krakowskich”. Potem Siostra Generalna przywołuje opinię, że „Święci rodzą świętych”, przypominając, że Brat Albert kierował się w swoim życiu duchowością franci-szkańską i karmelitańską, czerpiąc z myśli i pobożności św. Franciszka i św. Jana od Krzyża.

W homilii Ks. Kardynał pięknie opisuje postać świętego, który jest przykładem, jak poważnie, dosłownie potraktowane Słowo Boże, potrafi uformować człowieka. Zaczynając swoją posługę ubogim nie miał nic – ani ludzi, ani funduszy, ani choćby zalążka jakiejś instytucji wspomagającej. Nic, tylko swoje serce, ręce i chromą nogę, a stworzył dzieło, które żyje do dziś. Nie miał wpływu na politykę ani na polityków, w warunkach ówczesnego systemu uczynił tyle, ile mógł uczynić dla ludzi marginesu. Charyzmat, który z niego emanował intrygował i zachęcał innych, doprowadzając do ubogacenia Kościoła o dwa zgromadzenia albertyńskie. Ks. Kardynał rozważył także usłyszaną wcześniej ewangeliczną opowieść o bogatym, prawym młodzieńcu, który chce iść za Jezusem, ale nie potrafi spełnić warunku, jaki mu Jezus stawia: pozbądź się swojego majątku, wszystkiego, co cię dotąd cieszyło. Potrafił to uczynić Św. Brat Albert. On zostawił wszystko i poszedł służyć Jezusowi, którego widział w pokiereszowanych, pooranych biedą i bezdomnością twarzach ubogich. Żył w innych czasach, ale świadectwo jego dzieła jest aktualne i dzisiaj. I my, darmo obdarowani miłością Zbawiciela, jesteśmy zobowiązani do tego, by dzielić się miłością z innymi, zwłaszcza potrzebującymi, ubogimi materialnie i duchowo. Na koniec homilii Ks. Kardynał prosił, by modlić się o nowe powołania do zgromadzeń albertyńskich.

W czasie uroczystej Mszy św., przepisane liturgią modlitwy przeplata piękny śpiew chórów. Nabożeństwo kończy pieśń „Boże coś Polskę”, potem odbywa się indywidualne uczczenie relikwii świętego. I to już koniec uroczystości.

To była piękna, podniosła uroczystość. Wzruszająca. Wymagała tylu przygotowań, tylu prób. Tak pięknie śpiewały chóry, zwłaszcza chór albertyński. A po nabożeństwie, wszyscy uczestnicy zostali zaproszeni na poczęstunek. Ileż pracy wymagało przygotowanie tej uroczystości! A my, bracia i siostry z malutkiej Sanki, czuliśmy się ogromnie uhonorowani, zaszczyceni, wyróżnieni tym, że nas powitano, że czekały na nas tak godne miejsca. Wracając, obiecaliśmy sobie, że na przyszły rok, 17 czerwca też pojedziemy do Sanktuarium, do grobu tego wielkiego świętego. Tam, w Krakowie za to wszystko podziękowaliśmy serdecznie Wielebnym Siostrom, dziękujemy i teraz. Dziękujemy Ks. Proboszczowi i Ks. Krzysztofowi, bo spadła na nas cząstka szacunku, jakim w krakowskim kościele cieszą się nasi Kapłani. Zdradzimy na koniec, że koledzy naszego Ks. Proboszcza pytali – Pięknie wyglądacie! Skąd jesteście? A my odpowiadamy – Od Księdza Jarosława!W.S.

W kategorii: Aktualności