Opublikowane przez dnia 25 marca 2017

Obwarzanki leciały, spadały z nieba już bardzo dawno temu. /W mojej rodzinie pamięta się, że tradycja ta sięga końca XIX wieku/.

Miłosierny Bóg zsyła je jako mannę w półpoście, lub jak mawiano „kiedy waży się post”. Zsyłane są głównie dla dzieci, jako wzmocnienie dla ducha i namiastka słodyczy.

Wykonane najczęściej z ciasta krucho-drożdżowego lub parzonego, mają kształt kół, owali, ósemek itp. Najczęściej rumiane, błyszczą posmarowane jajkiem. Dla smaku mogą być posypane makiem lub innymi ziarnami. Różne są wyobrażenia ich powstawania. Ja zawsze wierzyłam, że plecione są rękoma aniołów, świętych a nawet samej Matki Boskiej dla małego Jezusa i innych dzieci.

Obwarzanki zwane są też „kwicolami”. Spadają bowiem rankiem, kiedy często jeszcze pod stopami słychać chrzęst mrozu. Nazwę taką noszą też od nieustających próśb i kwików dzieci o coś dobrego.

Dzieci mogą zbierać obwarzanki zawieszone na krzewach agrestu, porzeczek, bzu, tylko pod pewnymi warunkami. Już w przeddzień należy w modlitwie prosić Pana Boga o ten wspaniały dar. W środowy poranek należy najpierw pobożnie odmówić pacierz i dopiero wtedy wybrać się na poszukiwanie obwarzanków. Jako dziękczynienie trzeba /przynajmniej w tym dniu/ być bardzo grzecznym, miłym i opiekuńczym dla innych.

Ważnym jest by tradycja ta trwała. Niechaj więc dzieci modlą się wspólnie ze swoimi rodzicami, rodzeństwem i dziadkami. I niech Dobry Bóg zsyła nam obwarzanki z nieba.

Wspominała swoje dzieciństwo Pani Bożenka Bubis

A wszystko to działo się w Sance w szkole 22 marca tego roku. Bardzo serdecznie dziękuję Pani Krystynie Kwiatkowskiej – szefowej Koła Gospodyń Wiejskich w Sance, za pomoc w wskrzeszeniu tej pięknej tradycji. Paniom z kuchni za dyskretne działanie i Nauczycielom za organizację. Dzieciaki były prze – szczęśliwe. Ks. Jarek

W kategorii: Aktualności