Opublikowane przez dnia 10 listopada 2018

Do kraju tego gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie dla darów nieba, tęskno mi Panie …

Witam bardzo serdecznie przedstawicieli samorządu, całą społeczność szkoły i was parafianie. Wszyscy jesteśmy jedną wspólnotą, która Polskę stanowi. Pozwoliłem sobie postawić dziś w kościele wieniec dożynkowy, piękny symboliczny. Przedstawia świece niepodległości na tle mapy Polski. Papież Pius IX ofiarował ją dla Polski w 1867 roku, choć naszej Ojczyzny nie było na mapie świata, bo wierzył, że będzie niepodległa. Została przywieziona do Polski w 1918 roku i zapalona w wolnej Polsce. W tym roku zapłonęła po raz trzeci w świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie w 100 rocznicę odzyskania niepodległości.

Mijają wieki, a my trwamy i coś nam w duszy gra. A śpiewając Bogurodzicę, Mazurka Dąbrowskiego albo Boże, coś Polskę odczuwamy niekłamane wzruszenie. I płyną łzy, gdy słyszymy jak Papież Polak wołał kiedyś: „Pokój tobie, Polsko, Ojczyzno moja!” Dopóki tak jest, wierzymy, że nie zginie. Nie tylko w swej nie­podległości politycznej, ale nade wszystko w tym, co stanowi wielkie wyzwanie dla przyszłych pokoleń  —  w niepodległości ducha.

Ci, którzy idą po nas, zapiszą portret nowych Polaków? Czy będzie to portret wielkości, zrodzonej z wierności miłości i prawdzie, do których zaprasza Ewangelia. Wierności, którą zostawiły nam pokolenia. To tylko od nas zależy. Właśnie o taką Polskę zmagamy się, podejmu­jąc nasz codzienny wysiłek: heroizm zwyczajnych dni. O Pola­ków wiernych — Bogu i Ojczyźnie. Jeżeli zniknie ta wierność, to Polska nie będzie już Polską. A przecież tego pragniemy dla Naszej Dostojnej Jubilatki: żeby Polska była Polską! Ziemią pięknych ludzi, którzy swoje dzieje związali z Bogurodzicą Dziewicą i wspólnie budują ojczysty dom, gdzie „Piękno po to jest, by zachwycało do pracy, praca — by się zmartwychwstało” (jak chce Norwid, ulubiony poeta Jana Pawła II).

POLSKA TO WIELKI ZBIOROWY OBOWIĄZEK

Taki napis pamiętam z klasy historycznej wadowickiego liceum. Myślę, że trzeba na nowo wziąć sobie to do serca te słowa, bo to obowiązek każdego z nas na każdym miejscu w którym jesteśmy. Trzeba mówić co to: Bóg, Honor, Ojczyzna, w rodzinie, w szkole i z ambony. Miłości do Ojczyzny uczymy się najpierw w naszych rodzinach. Nie tylko od rodziców, ale i dziadków i wujków. Gdy o Katyniu jeszcze nic nie mówiono – jak pamiętam, bo był to temat zakazany, ja z opowiadań wujka, który walczył pod Monte Casino, został tam ranny i nawet odznaczony orderem Virtutti Militari, wiedziałem wszystko. Potwierdzeniem tego były także lekcje historii naszego nauczyciela w wspomnianym LO, który mówił po zakończonej lekcji … i jeszcze powiem wam to i to, ale to nie wiecie ode mnie. Mówił prawdę, choć nie wolno było. Nie oceniał, wnioski wyciągaliśmy sami. Gdy z ambony chce się dziś mówić o umiłowaniu Ojczyzny, to zaraz podnosi się głos, że nie chcemy w kościele o polityce. Ale miłość Ojczyzny, to nie polityka. My dziś za bardzo utożsamiamy się z partiami politycznymi, a za mało pamiętamy, że jesteśmy Polakami dlatego żyjemy w pewnej schizofrenii. Dokopać politykom z przeciwnej partii, a nie budować czegoś wspólnie dla dobra POLSKI. A przecież jak kochamy swoje mamy, tak powinniśmy kochać naszą Matkę Ojczyznę – POLSKĘ! Niezależnie od partii politycznej czy nawet wyznania religijnego. Św. Jan Paweł II mówił w czasie jednej z pielgrzymek: Może dlatego mówię tak jak mówię, /a prawie krzyczał/ ponieważ to jest moja matka, ta ziemia. To jest Moja Matka, ta Ojczyzna. To są moi bracia i siostry.

Żyjemy w świecie w którym ogłoszono „likwida­cję indywiduum”, „koniec człowieka”  – warto więc wyruszać w poszukiwanie człowieka, który jest prawdziwym człowiekiem. Nade wszyst­ko warto znać swoją tożsamość i trwać w wierności temu, co prowadzi do prawdziwego życia. Pismo święte, źródło kultury i historii ludów Europy, nie tylko Polaków, nieustannie uczy i przypomina, że nasza ludzka kondycja, nasza podmiotowość, niepodległość ducha, pochodzi od Tego, który jest Autorem świa­ta i jedyną Rzeczywistością. W Nim „żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” pisze św. Paweł.

Prawdzi­wym zagrożeniem dla współczesnego świata jest zanik podmio­towości, utrata tożsamości i poczucia wartości własnego życia, oderwanie człowieka od Boga i od Zródła-Ewangelii, dzięki któremu stał się człowiekiem, oderwanie od historycznych ko­rzeni własnego domu, rodziny, narodu, ziemi ojczystej, języka. To niebezpieczeństwo niesie ze sobą ryzyko przekształcenia ludzi w istoty niepełne, pozbawione prawego sumienia i szlachetnego serca, jak również zdolności słuchania Boga, który mówi słowami Pisma, a zwłaszcza sło­wami Chrystusa zapisanymi w Ewanglii.

W naszym świecie czytanie gazet zastąpiło codzienną modlitwę, a to, co pośpiesz­ne, tandetne i przemijające wyparło z życia ludzkiego wiecz­ność. Coraz bardziej przenika dusze współczesnych ludzi tzw. pedagogika wstydu. Nie mówimy o Bogu, o niebie. A także pogarda dla heroizmu, odmawiająca ludziom wielkości. Ta pedagogika wstydu, nakazuje, by każdy czuł się dobrze we własnej skórze, nie troszcząc się o niepochlebne dla siebie porównania. Tymczasem jesteśmy powołani, by być świętymi. Za świętym Sta­nisławem Kostką, patronem tego Roku 2018, powinniśmy powtarzać sobie w su­mieniu i publicznie wyznawać:  „do większych rzeczy zostałem powołany”.

Osiem lat temu, podczas światowej wystawy EXPO 2010 w Szanghaju, prezentowano historię Polaków w wersji Tomasza Bagińskiego. Animowana Historia Polski, do której prace trwały ponad rok, to fascynująca podróż przez nasze dzieje od IX-X wieku aż do czasów najnowszych. Oglądając ten film patrzymy na dzieje Polski, które przed­stawiono w ciągu zaledwie… ośmiu minut. (Osiem minut… ? Tyle trwała szarża nieustraszonych szwoleżerów w bitwie pod Somosierrą, 30 listopada 1808!). Świętując stulecie odzyska­nia niepodległości warto z drżeniem serca pomyśleć, iż film Bagińskiego mógłby zakończyć się w siódmej minucie:

Oto rok 1945. Nie ma Polski. Tak zwyczajnie. Nie od­rodziła się. Nie zmartwychwstała. Ze wschodu imperium sowieckie, z zachodu żywioł germański. I granica na Wiśle. Powoli Regnum Poloniae i Polska Jagiellonów osuwają się w otchłań niepamięci. Ciąg dalszy nie nastąpi. Nie ma PRL-u ani „Solidarności”. Nie ma kard. Wyszyńskiego ani ks. Popiełuszki. Nie ma Herberta i Miłosza. Nie ma Wierzyńskiego i Gombrowicza. Nie ma Tuwima.

Zatruty duch narodu z zadowoleniem odsyła do lamusa wielkie dzieje przodków. Przestajemy pamiętać o tych, którzy nie­podległość wyśnili, wywalczyli, wymodlili i wycierpieli. Aż wszystko osunie się w nicość. Czy tak trudno wyobrazić sobie taki scenariusz… tra­giczną zagładę polskiego ducha? I ten wzrok wbity w ziemię na widok orła w koronie… ? Dopiero jednak, gdy zdamy sobie sprawę, że mogliśmy wszystko utracić, że Polska mogłaby tak zwyczajnie „nie istnieć”, wów­czas czujemy ten ból serca i drżenie duszy. I inaczej słucha­my słów Człowieka w białej skrwawionej sutannie, gdy wołał z mocą: „Pokój Tobie, Polsko, Ojczyzno moja…!”

Dlatego w stulecie odzyskania niepodległości przez Polaków, nasz dumny Naród, chlubiący się wielką rzeszą bo­haterów, powinien odnowić w sobie pamięć o własnej wiel­kości. Powinien także innym narodom współczesnej Europy, pogrążonym w kryzysie, przypomnieć  o ich duchowej tożsamo­ści i rzeczywistości sacrum, która jest naszym naturalnym śro­dowiskiem. Zamiast niszczenia tego co duchowe i dążenia do nicości, do której zmierza XXI wieku, odzyskajmy siłę duchową, cnotę dzielności i męstwa, bez których niemożliwa jest obrona wartości moralnych, stanowiących fundament Polski i całego świata zachodniego.

W obliczu wielkiego narodowego święta, którym jest rocznica odzyskania niepodległości, warto uświadomić so­bie, iż wolność zawsze jest wartością zadaną, wolnością daną dla innych. My mamy jej bronić i przekazać następnym pokoleniom. Dlatego, aby uniknąć ostatecznej de­moralizacji, a przez to upadku, należy powrócić do najważ­niejszego źródła kultury europejskiej — do Pisma świętego, do Boga. Tylko ponowne odważne i mą­dre czerpanie z tego wielowarstwowego źródła ożywi w Pola­kach świadomość chrześcijańskiego powołania, objawi im jego wyjątkową wielkość, a zarazem pozwoli na autentyczne, głębo­kie i wartościowe życie. Na taką Polskę oczekuje dziś Europa, takiej Polski potrzebuje świat! Trwają manewry wojskowe Anakonda. Słyszymy o tym w telewizji. Wczoraj zapytano żołnierza z Wielkiej Brytanii; Czym różnią się żołnierze Polscy od żołnierzy Angielskich. Mają większe poczucie tożsamości narodowej.

Ten nowy, wspaniały świat stał się dziś wspólnotą ślepców, którzy nie wiedzą dokąd iść i nie potrafią ocalić ludzkości przed utratą sensu życia i rozpaczą. Współczesny kryzys wiary, wiary w Boga, wiary w Chrystusa i wiary w człowieka, do­maga się odpowiedzi (w słowie i czynie) na miarę wielkości Papieża Polaka — św. Jana Pawła II. On zostawił nam w testamencie naukę, że chrześcijańska nadzieja wskazuje dziś na nowo orędzia Miłosiernej Miłości dla współ­czesnego świata. Człowiek jest ważny, bo stworzony na obraz samego Boga.

Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, świat potrzebuje Chrystusa. Potrzebuje Polski i Polaków, których życie stanie się świadectwem, że można, trzeba i warto trwać przy wartościach, mających swe źródło w Ewangelii Jezusa Chrystusa. Niech za­tem Pan Bóg błogosławi Polakom, wiernym Bogu i Ojczyźnie — niechaj błogosławi Polskę, ten Naród zrodzony z łez, potu i krwi, który od zarania dziejów — od swojego Chrztu — swo­ją historię wpisuje w świętą Księgę mądrości Boga. Zaiste, my chcemy Boga, który i dzisiaj do nas mówi słowami Ewangelii, jak przez wieki mówił do świętych Wojciecha i Stanisława, bi­skupów i męczenników, do św. Jadwigi — królowej i do św. Jana z Kęt – rektora Akademii Krakowskiej, do św. Andrzeja Boboli i św. Maksymiliana Kolbe, głosicieli Ewangelii i męczenników, do św. Faustyny, sekretarki miłosierdzia Jezusowego, do bł. ks. Jerzego Popiełuszki i do sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskie­go, heroicznych obrońców chrześcijańskiego ducha w totalitar­nym świecie materialistycznego ateizmu, i do św. Jana Pawła II, najwspanialszego syna Matki Polski i Matki Kościoła. To dzięki takim ludziom, którzy słyszeli i rozumieli to, co Bóg do nich mówił o miłości zwyciężającej śmierć, Polska zawsze była!

I dzięki takim ludziom, którzy dzisiaj słyszą i rozumieją, co Bóg do nich mówi słowami Ewangelii w świecie nowych wyzwań, zagrożeń, ale i szans, Polska będzie zawsze Matką cieszącą się swym szlachetnym potomstwem! Tą nadzieją ożywiani możemy — nie tylko w katedrze na Wawelu, ale we wszystkich katedrach i kościołach, także w Sance — pełni dumy  naszych dziejów, inspirowanych mądro­ścią i prawdą Ewangelii Jezusa Chrystusa, śpiewać z nadzieją patrząc w przyszłość: „Gaudę, Mater Polonia…” Raduj się, Matko-Polsko, w sławne Potomstwo płodna! Króla królów I najwyższego Pana wielkość Uwielbiaj chwałą przynależną!  Amen.

W kategorii: Aktualności