Opublikowane przez dnia 7 maja 2018

21 kwietnia, w sobotni, słoneczny poranek wsiedliśmy do autokaru wypełnionego „co do ostatniego miejsca”, by pod wodzą naszego Ks. Proboszcza udać się na Jasną Górę. Pojechały 54 osoby nie licząc tych, którzy udali się tam własnymi samochodami. Chcieliśmy podziękować Jasnogórskiej Pani i Ks. Arcybiskupowi Wacławowi Depo, Metropolicie Częstochowskiemu, za dokonanie aktu koronacji wizerunku Naszej Pani Saneckiej.  Jak zwykle, przed Kaplicą z Cudownym Obrazem tłum – dzielnie przepychamy się ku Kaplicy, gdzie o 11-tej Ks. Arcybiskup odprawi Mszę św. w intencji kilku pielgrzymek z całego kraju, wyczytanych na początku liturgii. Uradowaliśmy się widząc, że nasz Ks. Proboszcz siedzi w drugim rzędzie kapłanów, tuż przed ołtarzem, nad którym króluje od wieków Ona – Hetmanka naszego Narodu. Za Ks. Proboszczem, wewnątrz prezbiterium Kaplicy zmieściło się jeszcze około 10 osób z naszej gromady. (Ja dyskretnie zrobiłam kilka zdjęć – nie za wiele i bez lampy błyskowej). Ks. Arcybiskup wygłosił krótką homilię w której szczególnie mocno podkreślił, czym jest z jednej strony dar wolności dany człowiekowi przez Boga Stworzyciela, czym łaska wiary, a z drugiej – czym potrzeba ciągłego pielęgnowania wiary, jej pogłębiania i konieczność żebrania o Bożą opiekę i ratunek. Dla siebie, dla rodziny, dla Ojczyzny. I do czego prowadzi życie bez Boga, jak łatwo Jego miejsce zajmują inne, złe rzeczy – zwodnicze namiastki szczęścia. Musze dodać, że podczas trwania Mszy św., wzdłuż bocznych ścian Kaplicy przez cały czas posuwał się korowód wiernych na klęczkach, wśród których było wielu wiernych z innych kontynentów; chyba najwięcej z Indii.

Mieliśmy wielką satysfakcję, że przed udzieleniem błogosławieństwa, Ks. Arcybiskup osobiście zwrócił się z pozdrowieniem do naszej pielgrzymki, serdecznie wspomniał koronację Naszej Pani Saneckiej, mówiąc, że było to dla niego wielkim darem. Ze wzruszeniem wspominał tęczę, która „ukoronowała Słońce” na czas naszego nabożeństwa koronacyjnego.  Ponieważ  byliśmy jedyną grupą, której Bractwa „paradowały” po dziedzińcu klasztornym w swoich strojach, po wyjściu z  Mszy św. zatrzymywano nas, pytając skąd jesteśmy, i słyszeliśmy: … A, to z tej Sanki, o której mówił Ks. Arcybiskup, od tej Matki Bożej Oczekiwanego Macierzyństwa!”. Przed odjazdem odprawiliśmy na wałach Drogę Krzyżową, do której przyłączyli się także „obcy” pielgrzymi. Jak mówił nam Ks. Proboszcz, Ks. Arcybiskup obiecał odwiedzić nasz kościół i pokłonić się przed Naszą Panią. Bo chociaż to dwa różne obrazy, to przecież Maryja jest Jedna, Jedyna Nasza Ukochana Matka, zażywająca zasłużonej chwały u boku Swojego Syna.

Mam napisać krótko, jednak nie mogę się powstrzymać, by nie powiedzieć, iż pielgrzymka miała pełnowymiarowy przekrój demograficzny – od fantastycznych dzieci, przez młodzież, dorosłych i seniorów, na czele z P. Adolfą Cyganik. Ta dzielna, zawsze pogodna parafianka, oparta na laseczce, na stojąco wysłuchała w prezbiterium Kaplicy Mszy św., a potem z uśmiechniętą twarzą, wszędzie podążała z grupą. To nic, że tego bolało to, a tamtego co innego, że niejedna osoba utykała, skoro w sercu było tyle radości. Ten dziękczynny wyjazd zapadnie w naszą pamięć, bo dostarczył nam wielu wzruszeń; byliśmy tak blisko Królowej Polski! Tuż przed Jej Obrazem! Patrzyliśmy na historyczne ryngrafy, skrwawiony pas z zamachu na św. Jana Pawła II i darowaną przez niego złotą różę, na tysiące wotów, kul, protez odrzuconych przez tych, którzy doznali tu uzdrowienia, zdobiących ściany  Kaplicy. Myślę, że 3 maja, w święto MB Królowej Polski, modląc się, będziemy mieć przed oczami Jasnogórską Kaplicę i Cudowny Obraz Czarnej Madonny.

W.S.

W kategorii: Aktualności