Opublikowane przez dnia 20 marca 2020

Kochany Panie Jezu, rozważamy Twoją Mękę i śmierć. Wpatrujemy się w Ciebie obecnego w Najświętszym Sakramencie. Dajesz nam Twoje Zbawienie, radujemy się Twoją ofiarą Krzyża. Rozważamy Twoją niepojętą Mękę i Śmierć obecną w Eucharystii. 

„Cierniowanie” Pana Jezusa – powiedziała mi kiedyś pewna uczennica. Cierniem Ukoronowanie. To trzecia tajemnica różańcowa. Ubiczowany, tak, że nie było na co popatrzeć rozważaliśmy ostatnio – jak pisał prorok Izajasz. Jakby tego było mało zostajesz Panie w skrytości więzienia poniżony przez żołnierzy. Nakładają Ci szkarłatny płaszcz. Na głowę wciskają cierniową koronę, a w rękę wkładają pałkę trzciny, bijąc nią wcześniej po cierniowej koronie. A później sadzają Cię Jezu na małym zydelku, na który – jak podaje s. Emmerich, sypią małe kamyczki – jakby bólu było mało. One potęgują Twoje cierpienie, bo dostają się do otwartych ran. Ból nie do opisania, choć nie widoczny. Przy tym, plują na Ciebie, przyklękają krzyczą; bądź pozdrowiony Króluj Żydowski!Patrzę dziś na obraz św. Zofii na samej górze bocznego ołtarza św. Anny. Obok niej wielcy Polscy Męczennicy św. Wojciech i św. Stanisław B i M rozsiekany przez króla Bolesława Śmiałego.

Św. Zofia, żyła najprawdopodobniej w II wieku po narodzeniu Chrystusa w czasach cesarza Hadriana. Była wdową pochodzącą ze wschodnich terenów Cesarstwa Rzymskiego. Przybyła do Rzymu z trzema córkami, które nosiły imiona: Wiara, Nadzieja i Miłość. W Rzymie poznały naukę Jezusa Chrystusa i pomimo trwających w mieście prześladowań przyjęły wiarę chrześcijańską. Swoją postawą i żarliwością były wzorem i przykładem dla współwyznawców. Informacja o Zofii i jej córkach szybko dotarła do władz. Zostały uwięzione gdyż nie chciały zaprzeć się wiary w Chrystusa. Po bezskutecznych próbach przekonania ich do porzucenia wiary, zostały poddane torturom. Najpierw nieletnie córki (Wiara miała 12 lat, Nadzieja 10 lat a Miłość 9 lat), którym matka słowem dodawała otuchy a na końcu umęczono ich matkę. Zofia znaczy z języka greckiego „mądrość”. W historii męczeństwa świętej Zofii i jej córek widać, na czym polega prawdziwa mądrość. Jest to poznanie Chrystusa, przyjęcie tego, co głosił i nauczał oraz trwanie w wierze mimo męczeństwa i tortur. Mądrością jest odnoszenie wszystkiego, co nas spotyka do Boga. Tak jak dała nam przykład święta Zofia. Bóg jest naszą ostoją i żadne doczesne tragedie nie powinny oddalać nas od Niego. To całkowite przyjęcie Woli Bożej. Oko Opatrzności poniżej obrazu św. Zofii, to znak, że Bóg zawsze czuwa nad nami, zawsze nas widzi. Pragnie nam pomagać. W cierpieniu gdy pytamy się; Gdzie jest Bóg, niesie nas na własnych rękach. To na Jego oczach wypełnia się nasze życie, choćbyśmy nawet chcieli coś ukryć, Bóg wszystko wie, widzi …

Owe pobożne niewiasty przyjęły cierpienie, bo wiedziały jak Ty cierpiałeś Chryste. Wzięły sobie na serio do serca Twoją Mękę i Śmierć. Tak wielu jest dziś wierzących obojętnych na Mękę i Śmierć Chrystusa. Tak wielu nie przyjmuje cierpienia w swoim życiu, bo boi się go. Zobaczmy, tak wielu chrześcijan jest dziś prześladowanych, mordowanych na naszych oczach, a świat milczy. Nawet my chrześcijanie. Modlimy się za nich co roku w dzień prześladowania chrześcijan, ale czy tym wszystkim się przejmujemy? My dziś nie musimy cierpieć fizycznie za wiarę w Jezusa, jest nam bardzo dobrze, ale czy umiemy nasze doświadczenia codzienności znosić z mądrością oddając wszystko Panu Bogu? 

Czy dziś ludzie żyją mądrze? Czyli, czy mają na uwadze najwyższe dobro jakim jest szczęście bez końca w królestwie miłości? Na ilu ochrzczonych znalazło by się mądrych ludzi? Czy zależy mi na własnym zbawieniu, jak też zbawieniu swojej rodziny i bliźnich? Jednak nie wszyscy ochrzczeni weszli na drogę mądrości, chociaż powinni na niej być, gdyż poprzez chrzest należą do Chrystusa. Tak łatwo dziś “sprzedać” swoją wiarę za mamonę, władzę, poważanie, stanowisko. Tak łatwo odejść od Boga i wejść na drogę grzechu łamiąc Boże przykazania w imię pieniądza, chwilowej przyjemności, pychy i egoizmu. Ale czy to się opłaca? 

Jeśli dla wielu największym “dobrem” i życiową “mądrością” jest pełny brzuch, zaspokojona pożądliwość, rozrywka, telewizor, alkohol, narkotyki i to wszystko co podpowiada świat, to czyż takich ludzi można nazwać mądrymi?! Czy można nazwać życie bez Boga i Jego nauki mądrym życiem, gdy Pana Boga zamienia się na bożki tego świata?! Warto więc pomyśleć o św. Zofii i Jej Córkach, które nie zamieniły swojej wiary na bożki tego świata, lecz dały świadectwo prawdziwej wiary. Dziś byle pokusa, byle propozycja tego świata w której jest ukryte zło sprawia, że wielu zostawia wiarę i Boże przykazania, stając się z czasem zakładnikami szatana i tych, którzy go słuchają. A to nie jest mądrość!

Miałem takie doświadczenie na ostatnich spowiedziach przed Bożym Narodzeniem, że przychodzi ojciec i zamiast się spowiadać z grzechów, żali się, że jego dzieci przestały chodzić do kościoła, bo biskup mówił na kazaniu takie rzeczy, że nie przystoi na biskupa. Dzieci nie chcą przystępować nawet do sakramentów świętych. Odpowiedziałem mu, tzn., że pan ich źle wychował. My nie wierzymy w księdza, biskupa czy papieża, ale w Boga. W historii kościoła błędy popełniali i popełniają ludzie i biskup, i kapłani, a nawet papieże (bo z ludzi są brani i dla ludzi ustanawiani), ale czy my mamy swoją wiarę na tym opierać? Nasza wiara ma być spotkaniem z żywym Bogiem. My o tym często zapominamy. A duchowni są tacy jakie są rodziny.

Sprzedajemy Jezusa jak Judasz. Zapieramy się Go jak św. Piotr. Uciekamy często od Niego jak inni Apostołowie. Mądrością jest zastanowić się, uderzyć w piersi i wrócić. Tego zabrakło Judaszowi i wpadł w rozpacz. Wiemy jak skończył. Oby nam nie brakowało tej mądrości. Trzeba to mówić także dzieciom, młodzieży. Jeśli wierzysz w biskupa, księdza, papieża to przegrałeś. Trzeba wierzyć w Boga. 

Tym bardziej należy prosić św. Zofię o pomoc, by upraszała mądrość naszym sercom i umysłom, aby nie ulec tak łatwo podszeptom złego ducha. Warto też prosić Jej święte Córki, gdy sytuacja tego wymaga. Tam, gdzie brakuje miłości prosić św. Miłość o pomoc. Tam gdzie nie ma nadziei, posłać św. Nadzieję, a tam gdzie brakuje wiary błagać św. Wiarę. Pomoc świętych jest pewna i oni cieszą się, gdy się ich przyzywa. Czynią wszystko, aby każdy człowiek znalazł się w niebie, gdyż widzą wielką różnicę miedzy życiem na ziemi a życiem w niebie. Wiedzą, że to ziemskie życie jest tylko przejściowym pobytem na tej planecie. 

Każdy wierzący winien patrzeć podobnie na swoją ziemską egzystencję. Wiedzieć, że życie dla nieba jest prawdziwą mądrością. Niech więc św. Zofia i Jej Córki, które będziemy wspominać 15 maja wspomagają nas w mądrym życiu, którego kresem jest wieczność.

 „Sławna Święta Zofio
Tyś jest Bogu miła.
Z Twemi Trzema córkami
Racz się modlić za nami, Alleluja!

Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia – czytamy w Biblii.

Jezu Chryste, Ty wiernie przyjmujesz wszystko i także to wielkie poniżenie przy cierniem ukoronowaniu.

Jest i w naszej kronice cudów świadectwo osoby, która cierpiała wielki ból głowy. Rak, bardzo blisko mózgu. Nie możliwy do operowania. Ból rozsadzający głowę, jak ból Jezusa przy cierniowaniu. Wszystko przyjęła zgodnie z wolą Bożą. Hospitalizacja, naświetlenia i gorąca ufna modlitwa; Maryjo pomóż, Maryjo wstaw się za mną u Jezusa. Z bólu oko wychodziło na wierzch. W ustach było czuć spalone mięso.                      

Prośby zostały wysłuchane. Wróciła do domu szczęśliwa, zdrowa, bez bólu. Ale pełna świadectwa. Ile rozdałam obrazków z litanią do Matki Bożej Saneckiej. Wszystkim opowiadam o Jej wielkiej miłości do każdego, kto Ją z ufnością prosi.

Tej wierności oczekujesz od nas Panie. Wytrwałości w naszym cierniowaniu… Jesteśmy tu na ziemi tylko pielgrzymami do domu naszego Ojca. W tym wyraża się nasza mądrość, bracia i siostry, byśmy o tym nie zapominali. Choćbyś nie wiem co miał. Nie wiem kim był. Nie wiem co osiągnął. To i tak musisz wszystko zostawić tu na ziemi i iść do domu Ojca i oby tam, a nie gdzie indziej.

Przyjmujemy Jezusa w Komunii Świętej. To lekarstwo dla naszej duszy, a lekarstwo przyjmuje chory żeby wyzdrowieć. Gdybyśmy nie przyjmowali Komunii Świętej, strach pomyśleć co by się mogło stać. Dlatego, nie potępiajmy tak bardzo niektórych, że chodzą do kościoła, biegają do Komunii, a są tak nie dobrzy dla domowników. Strach pomyśleć co by było, gdyby Jezusa nie przyjmowali.

Tak ważna to chwila, Komunii, tak wielka i podniosła. Starajmy się, aby nasza procesja do przyjęcia Pana Jezusa, przyklęknięci, czy skłon, były wykonane jak najpiękniej, bo spotkam się z moim Przyjaciele, moim Bogiem. Niech nie będzie przepychanek.

Nie jesteśmy godni, by Jezus przyszedł do nas. Nikt nie jest tego godny. Wołamy jak setnik: Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja. Kapłan także modli się wcześniej. Panie Jezu nie zważaj na grzechy nasze, lecz na wiarę swojego Kościoła. Nawet nie na moja wiarę. Nie na wiarę pojedynczego człowieka, ale na wiarę swojego Kościoła. Bo należymy do wielkiej rodziny Kościoła świętych i błogosławionych. 

I zawsze prośmy Matkę naszą, jak czynił to św. Ludwik Grinione de Monforde; Maryjo pomóż mi przyjąć Jezusa do mojego serca. Tobie Go oddaję, abym jak najwspanialej, najpiękniej jak potrafię, ugościł Jezusa w moim sercu. Taka Komunia Święta, będzie nas przemieniać i udoskonalać. A przede wszystkim łagodzić wszelkie rany Pana Jezusa.

Mówi się ostatnio dużo o Komunii na rękę. Był taki zwyczaj w Kościele do 9 wieku, ale na rękę najpierw kładziono białą lnianą chusteczkę. Potem Kościół z tego zrezygnował. Jezus jest w Komunii Świętej żywy, prawdziwy. Wierzę w to, tak mnie nauczono, tak przekazuję. Używa się dla podkreślenia czci złotych kielichów, złotych paten. Ministranci trzymają złota patenę, żeby nawet najmniejsza kruszyna nie spadła na ziemię. Nasza ręka jest czysta? Gdy dotyka klamki samochodu, drzwi, pieniądza na składkę. A gdy kruszyna spadnie na rękę, a my nie zauważymy to pójdzie w błot? Każdy ksiądz myje ręce przed mszą św. Jeszcze nie było zarażeń przez Komunię podawaną do ust przez kapłana, nawet w czasie zarazy. Ten zwyczaj Komunii na rękę, to zwyczaj protestancki, wprowadzony po ostatnim soborze, żeby się zbliżyć do nich, ale nie dajmy się zwariować. Oczywiście, że udzielę także Komunii na rękę jak wzywają księża biskupi.

Ja pamiętam mojego ks. Proboszcza Franciszka Gancarczyka. Gdy upadła Hostia na ziemię, klękał w tym miejscu, językiem znaczył znak krzyża. Potem szedł po wasculum i wycierał to miejsce wodą, a do końca nabożeństw w tym miejscu paliła się świeczka. Komunia Święta, to jest ŻYWY BÓG! Wierzysz w to? Benedykt XVI uczył: Kto klęka przed Komunią Świętą, nie klęka przed bożkami świata. Sama mądrość!  

W kategorii: Aktualności