Opublikowane przez dnia 23 marca 2020

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. Kocham Cię Panie Jezu obecny w Najświętszym Sakramencie. Dziękuję, że jesteś z nami w tym trudnym dla nas czasie. Tylko Ty jesteś naszym pokojem i radością. Tobie się zawierzamy. Tylko Ty masz słowa życia wiecznego.

Dźwiganie Krzyża. Jakże wymowne było przejście papieża Franciszka pustymi ulicami Rzymu do Krzyża św. Grzegorza Wielkiego, papieża, który niesiony był w procesji w czasie zarazy, aby tam modlić się o ustanie współczesnej zarazy …

W naszych rozważaniach przechodzimy do głównego obrazu na naszym bocznym ołtarzu. Poniżej obrazu św. Zofii, widzimy stary obraz św. Anny z Maryją. Obraz namalowany na desce w tym samym czasie co obraz Pani Saneckiej. Może nawet przez tego samego autora. 

św. Anna, babcia Pana Jezusa, która przypomina nam nasze babcie i dziadków. Zana jest także jako św. Anna Samotrzecia. Na Górze św. Anny znajduje się figura św. Anny, która na jednym ramieniu trzyma Maryję, a na drugim Jezusa. 

Na naszym ołtarzu od jakiegoś czasu mamy księgę seniorów, najstarszych parafian, babcie i dziadków. Ciekawa rzecz panujący wirus najbardziej uderza w najstarszych. Jakby chciało się wymazać historię, tradycje z naszego życia.

św. Anna urodziła się w Betlejem. Jej imię znaczy „Łaska”. Czego się o niej dowiadujemy? Nie mogli mieć z mężem Joachimem dzieci. Bardzo to przeżywali. Pewno tak jak wielu dziś młodych ludzi przychodzi do nas przed obraz Maryi z podobnym bólem serca. W tamtych latach, nie mieć dzieci, wiązało się z brakiem Bożego błogosławieństwa. Apokryfy podają, że Joachim udał się pewnego dnia na pustynie, aby prosić Boga o dziecko. To samo uczyniła Anna, zamartwiając się równocześnie, gdzie zginął mąż, bo nic jej nie powiedział o swoim pomyśle. Po pewnym czasie wrócił. Miał widzenie anioła, który powiedział mu, że będą mieć dziecko. Tego samego widzenia w tym czasie doświadczyła także Anna. Do niej także przyszedł anioł i zapowiedział narodziny dziecka. Gdy Maryja przyszła na świat, byli najszczęśliwszymi rodzicami. A kiedy skończyła 3 lata, oddano Ją do świątyni, by uczyła się czytać, pisać, haftować. Św. Anna zniosła nie jedno upokorzenie od ludzi, za to że nie miała dzieci. Wszystko przyjmowała z wielką pokorą.

Bóg wysłuchał jej gorliwej i ufnej modlitwy. Wierzyli razem z mężem, że dla Boga wszystko jest możliwe. Pan Jezus często o tym przypominał, że trzeba wierzyć. Często w Ewangelii słyszymy: Wierz tylko! Twoja wiara cię uzdrowiła!

Patrząc dalej na nasz ołtarz dostrzegamy trzecią kobietę; św. Ritę, rozkochaną w rozważaniu męki Pana Jezusa. Cierń w jej skroni świadczy o wielkiej miłości do Zbawiciela. Tej osobie nie był obcy krzyż. Wiedziała, że przez krzyż idzie się do zbawienia. Dźwiganie krzyża, to szczególny znak życia św. Anny i św. Rity.

Św. Piotr pod Cezareą Filipową wyznał, jako jedyny z uczniów, wiarę w Jezusa. Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga Żywego. Ale gdy Jezus zaczął mówić o swojej męce i śmierci, wołał; nie przyjdzie to na Ciebie. I wtedy, pamiętamy, usłyszał od Jezusa: Zejdź mi z oczu szatanie, bo nie myślisz po bożemu tylko po ludzku. Bał się męki, krzyża. Wiedział, że skoro Jezus będzie cierpiał, to on też.

Jezus wziął krzyż z wielką miłością na swoje ramiona, nawet go ucałował. Wiedział, że od tego krzyża zależy los całego świata i każdego z nas. Bierze krzyż, choć całe Jego ciało, to jedna wielka rana. Bierze mimo braku sił. Wzywa nas: Kto idzie za mną, a nie bierze swego krzyża, nie jest Mnie godzien. Św. Joachim i Anna, św. Rita, biorą odważnie swój krzyż i idą za Jezusem. A czy my bierzemy swój krzyż i idziemy za Jezusem? A może jak Piotr wołamy: Nie nie przyjdzie to nigdy na Ciebie! Bo boimy się cierpienia, odpowiedzialności. 

Pierwsza reakcja może być taka, że się boimy. Dlaczego ja? Tak było i z Szymonem Cyrenejczykiem. Gdy już zgodzimy się na krzyż, na pomoc w dźwiganiu krzyża przychodzi sam Bóg. Dzieje się coś niesamowitego. Jarzmo staje się słodkie, a brzemię lekkie. Człowiek zapomina o bólu, cierpieniu, chce sam pomagać. Taki człowiek nie zadaje pytania, gdzie byłeś Boże gdy cierpiałem? Wie, że Bóg dźwigał go na swoich ramionach. Jezus także dźwigał krzyż do końca, na sam szczyt Golgoty. W jednym z rozważań drogi krzyżowej ktoś napisał: Dziękujemy Ci Chryste, że wytrwałeś do końca, bym i ja wytrwał do końca, przy swoim obowiązku. Każdy z nas otrzymuje od Boga krzyż, który potrafi udźwignąć, który jest na miarę naszego zbawienia.

Św. Anna nie poddała się. Wiernie wołała i trwała przy Bogu. Jednak z matek, która przyszła modlić się o dziecko dla córki w naszym sanktuarium, mówiła mi: Moja córka przestała chodzić do kościoła, chyba straciła wiarę, że może mieć dziecko. Po co pójdę, tyle lat chodziłam, tak prosiłam i nic nie otrzymałam. Ja tu jestem, bo wierzę, że Maryja jej pomoże. I pomogła, dziś cieszą się dzieckiem i wnukiem. Nie tracić nadziei, ufności w przeciwnościach, że Bóg dopomoże, to ważna postawa.

św. Rita także nie bała się cierpienia. Ufała całkowicie Panu Bogu. Przyjmowała Jego wolę bezwzględnie. Najpierw zamordowano jej męża, którego bardzo kochała. Razem w społeczności której mieszkali byli rozjemcami. Godzili ludzi. Nie mogła więc pałać nienawiścią do tych, którzy to uczynili. Przebaczyła swoim wrogom, zabójcom męża. Potem utraciła synów. Prawo Castii w której mieszkali domagało się pomsty na zabójcach. Synowie wiedzieli, kto to uczynił. Matka nie chciała zemsty, rozlewu krwi.  Modliła się do Boga, że woli, aby Bóg zabrał jej synów, niżby mieli by stać się mordercami. Tak się dzieje, po kolei umierają na jej oczach, na zarazę. Dlatego św. Rita dobrze wie co to jest zaraza! Patronka od spraw beznadziejnych, trudnych, wstawia się dziś za nami, wlewa otuchę i uczy przyjmować wolę Bożą. Ale przede wszystkim to Święta, która umiała przebaczyć. 

Zobaczmy jak trudno nam przebaczać w naszym życiu, naszym bliźnim. Tylko wielcy ludzie umieją przebaczać. Tylko Ci co naprawdę kochają Pana Boga potrafią jak Jezus wyciągnąć rękę z przebaczeniem.

Jeden mężczyzna kiedyś złoży mi takie piękne świadectwo. Prawie 15 lat nie rozmawiałem ze swoim tatą. Mijaliśmy się na środku kościoła idąc od Komunii, a ja się modliłem, żebym nie umarł, żebym mu jeszcze mógł podać rękę na zgodę. I przyszedł ten dzień. A kłóciliśmy się o głupotę. Po 15 latach już nawet nikt nie pamiętał o co.

Pan Jezus uczy nas postawy przebaczenia. On modlił się za żołnierzy, którzy Go prowadzili na Kalwarię. Nie krzyczał, nie złorzeczył im, przebaczył. Cierpliwie wszystko zniósł dla mnie. Przebaczył także Piłatowi. Nie miałbyś żadnej władzy nade mną gdyby ci jej nie dano z góry. Przebaczył również łotrowi na krzyżu. 

Jezus i dziś wzywasz nas do miłości nieprzyjaciół, do przebaczenia. Gdy przyniesiesz swój dar przed ołtarz, dla Boga, i wspomnisz, że twój brat ma coś przeciwko tobie, zostaw dar swój przed ołtarzem i idź pojednaj się ze swoim bratem.

Szukamy daleko? Ile krzywdy wyrządzono rodzinie z naszej parafii, dwa tygodnie temu. Nawet widziano członków rodziny wnoszonych do karetki pogotowia, choć już dawno te osoby były u siebie za oceanem. Tacy jesteśmy. Tak trudno nam zamknąć usta. Siejemy zło …

A Jezus uczy nas; przebaczenie jest podstawą otrzymania przebaczenia od Boga. I myślę także, że jeżeli ktoś prosi Boga o łaskę, a na sumieniu ma grzechy i nie pojednał się z Bogiem i bliźnimi, nie umiał przebaczyć, to jego modlitwa nie będzie wysłuchana. Chcemy dziś w szczególny sposób wołać do Boga przez wstawiennictwo św. Rity. Wyrzeknijmy się więc zła wobec bliźnich.

W kategorii: Aktualności