Opublikowane przez dnia 6 czerwca 2018

Święty Jan Bosko miał taką wizję. Oto Kościół Łódź Piotrowa, płynie po wzburzonym morzu. Fale uderzają gwałtownie, jakby miały zatopić Kościół, zniszczyć go. Tak jak to dzieje się często i na naszych oczach. Ale pojawiają się dwie kolumny. Na jednej z nich stoi Hostia, na drugiej figura Matki Bożej. Łódź Kościoła cumuje między nimi. Fale jeszcze bardziej się piętrzą, ale nic nie mogą uczynić złego.

Kult Jezusa obecnego w Eucharystii i kult Matki Bożej, to dwa filary naszej wiary.

Od początku jednak człowiek ma problemy z przyjęciem Pan Jezus z wiarą. W Księdze Mądrości czytamy: Gdy wszystko było pogrążone w głębokim milczeniu, a noc w swym biegu dosięgła połowy, wszechmocne Słowo Twoje Panie, zstąpiło ze swego królewskiego tronu i zeszło z nieba na ziemię … i zaskoczenie. Powinno być przyjęte po królewsku, skoro przychodzi z królewskiego tronu, a oto nikt Go nie oczekuje. Jest intruzem jak każdy gość wtedy w Betlejem, bo nie ma miejsca. Pewno smutna była też Maryja, bo przecież usłyszała od Anioła, że pocznie i porodzi Syna Bożego, a oto nie ma dla nich miejsca. Dziś też często nie ma dla Jezusa miejsca w naszych sercach. Bo brak nam wiary.

Gdy Jezus zapowiadał cud eucharystii, że da swoje ciało na pożywienie, wielu – jak zauważa św. Jan Ewangelista – odeszło od Niego wielu mówiąc: Trudna jest ta mowa, któż jej może słuchać. I dziś wielu odchodzi wątpi czy Jezus jest obecny pod postacią Chleba i Wina?

A gdy nadszedł czas Ostatniej Wieczerzy i Mistrz dał nam siebie na pokarm i zaprasza w czasie każdej Mszy św.: Bierzcie i jedzcie to jest Ciało moje, bierzcie i pijcie to jest Krew moja … my często się wymawiamy. Na święta pójdę. Jeszcze nie mam wesele … Zobaczcie także jak zniszczono na naszych oczach świętowanie niedzieli, a my na to pozwalamy i przykładamy do tego rękę.

Dzieci przyjmują  Jezusa z wielką wiarą, wielką miłością, czekają na spotkanie z Nim – dziecko zawsze mówi prawdę i jest szczere – a potem my dorośli, często rodzice, łamiemy ich sumienia. Bo nie idziemy z lenistwa. Bo sami nie dajemy świadectwa. Serca oziębłe, choć tak bardzo kochane przez Boga. On dalej czeka na nas w tabernakulum, szuka nas. Mówi wyraźnie jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata, a my wątpimy… Mówi prosto: Kto spożywa moje Ciało ma życie wieczne, a my nie chcemy tego życia mieć w sobie. Boimy się śmierci, ale bardziej kochamy nasz grzech, nasze przyzwyczajenia…

Jestem waszym pokarmem – mówi Jezus – a wiemy, że bez jedzenia nie ma życia. My jednak nie chcemy Bożego pokarmu. Jestem z Wami, mogę wam pomagać zawsze, we wszystkim – mówi Jezus – ale my nie chcemy o Nim pamiętać. Miesiąc maj, nabożeństwa majowe. Cudowna Matka Boża Sanecka. A z każdym dniem coraz mniej dzieci, choć zachęcałem w szkole. Dlaczego? Brakło w domach dobrego słowa rodziców.

Jestem w was ze swoją miłością, mogę was jednoczyć między sobą, mogę jednoczyć żonę z mężem, męża z żoną, z waszymi dziećmi, aby miłość w was się potęgowała, umacniała, ożywiała – mówi Jezus. Ale często nie zależy nam na takiej miłości Boga. I dziwimy się, że tak wiele rozwodów, jak to się dziś mówi niedopasowania. Bo nie ma życia Bożego w nas. Żyjemy życiem świata, jak poganie. My ludzie wiary.

Co pewien czas Jezus przypomina nam o swojej obecności przez cuda eucharystyczne. Także w Polsce w Sokółce.  Skąd dzisiejsze święto? Najpierw były wizje św. Julianny z Cornillon. Zobaczyła Hostię białą jak księżyc, ale z czarną plamą. Teolodzy orzekli, że chodzi o kult Jezusa Eucharystycznego. Papież Urban IV ogłasza bullę wprowadzającą święto Bożego Ciała, ale nie wchodzi w życie, bo papież umiera. Nikt nie chce także słuchać siostry Julianny. Staje się rozmodloną pustelnicą, zamurowana w klasztorze augustianek, gdzie podawano jej tylko jedzenie. Dopiero papież Jan XXII wprowadza święto Bożego Ciała. Bezpośrednim powodem staje się cud w Bolsena we Włoszech. Kapłan zwątpił w czasie Mszy św. w obecność Pana Jezusa w białej Hostii i wtedy płynie z niej krew. Zaniesiono tę Hostię i skrwawiony korporał do Orwieto miejscowości znajdującej się niedaleko Bolseny – w której gościł papież – i wtedy święto Bożego Ciała stało się faktem.

Służebnica Boża Wanda Malczewska miała wizje Pana Jezusa i Matki Bożej dla Polski i Polaków. Matka Boża zachęca nas tam do modlitwy i postępowania drogą wskazaną przez Jej Syna. A Pan Jezus ukazuje, jak wielką radość sprawia Mu adoracja Najświętszego Sakramentu i oddawanie czci Matce Bożej. Można powiedzieć, że wracamy do wizji św. Jana Bosko.                                                                                                                                                  Pan Jezus w tych wizjach, prosi nas, byśmy do Niego przychodzili przed tabernakulum. Nawet gdy nie możemy zrobić tego fizycznie, zawsze możemy być przy Nim swoim sercem, myślą. Wstępujcie do mnie przechodząc obok kościoła. Oddajcie mi pokłon. Mogą to czynić nawet ludzie chorzy, mówi Pan Jezus swoja myślą.

Myśl, słowo, czyn ożywiają i pobudzają nas do miłości. Jeśli chcemy by miłość Boża rozwijała się w nas, w naszych bliźnich, pamiętajmy o dobrej myśli, dobrym słowie, dobrym czynie  w naszym życiu i do Boga i do drugiego człowieka.

Jestem waszym pokarmem!

Jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata!

Jestem w was przez Komunię Świętą – mówi dziś do nas Jezus!

Wierzysz w to bracie i siostro?

Matka Boża w naszym saneckim kościele przypomina nam o tej obecności Jej Syna. Ona zawsze zatrzymuje się tam, jest Jej Syna.

W kategorii: Aktualności